Superfruit – Future Friends – Part One (2017)

Superfruit to 2/4 składu Pentatonix. Mitch i Scott od początku byli bardzo blisko siebie – posiadają jeden z najbardziej rozpoznawalnych vlogów w amerykańskim YouTube. Wokaliści postanowili skorzystać ze sławy kanału i pod taką samą nazwą nagrali pierwszą część EPki – Future Friends. Jaki jest finalny efekt i jak długo potrwa ich “solowa” przyszłość na rynku muzycznym?

Mitch i Scott to bez wątpienia najbardziej kolorowe i pozytywne postacie w formacji Pentatonix. Ich charaktery i osobowości po częsci przełożyły się na brzmienie pierwszej części Future Friends. Nie znajdziecie tutaj ballady i smutnych tekstów. Chłopaki dostarczają słuchaczom ogrom pozytywnych tekstów. To dość słodkie wydawnictwo, które na szczęście moje i ich, nie przekroczyło górnej granicy słodyczy.

Materiał zawarty na Future Friends utrzymany jest w klimatach muzyki charakterystycznej dla synthpopu. Nie do końca jestem pewien, czy chłopaki dobrze odnajdują w jego szybszych partiach, ponieważ często śpiewają w innym tempie. Wtedy dochodzi do momentu, w którym możemy usłyszeć wyraźny konflikt pomiędzy głosami, a warstwą muzyczną (Imaginary Parties).

A sweet summer love vacation
Feeling the good vibrations
Our paradise if you say that you want it
Ah yeah, ah yeah

Znacznie lepiej artyści wypadają w wolniejszych, ale wciąż dynamicznych piosenkach, gdzie słychać harmonię na linii wokal-muzyka. Worth It (Perfect) na tle całej płyty wypada dobrze, choć mam pewne zastrzeżenia. Odnoszę wrażenie, że w tej piosence, jak i pozostałych tworach zawartych na mini-albumie, Mitch zdominował Scotta. Momentami odnoszę wrażenie, że Hoying robi jedynie za chórki u Grassa. Ponadto artyści, pomimo kilku lat wspólnego stażu, słabo się zgrywają. Ciężko jest wyczuć lekkość i płynność w momencie kiedy ich wokale się przeplatają.

Słuchając piosenek Vacation i Sexy Lady odnoszę wrażenie, że stworzyły to osoby, które pierwszy raz mają styczność z muzyką. To jedne z tych kompozycji, które są typowymi zapychaczami na wydawnictwo. O ile takie utwory mogłyby znaleźć się na longplay’u, gdzie mogłyby przepaść w gąszczu dobrych propozycji, to na EPce, która składa się z 7. kawałków, nie powinny mieć miejsca. Piosenki aż proszą się o zmianę tempa, efekty dźwiękowe czy zniekształcenia wokali. To dwa kawałki, od których wieje nudą – pomimo, że w podstawie słychać dużo pozytywnych dźwięków. Od Vacation i Sexy Lady zalatuje wersją demo. Nie wybaczyłbym sobie, gdybym kontrastowo nie wspomniał o zamykającym płytę Future Friends. W kompozycji wyczuwalne są klubowe melodie, w których Superfruit sprawdzają się najlepiej. Ostatnia propozycja, jest czarnym koniem tego wydawnictwa. Mam nadzieję, że wydając drugą część Future Friends, chłopaki pójdą w taneczne klimaty.

Superfruit mają ogromne predyspozycje do wydania czegoś na światowego poziomie. Chłopaki utrzymują się na rynku muzycznym ładnych parę lat, więc mają sporą przewagę nad innymi artystami. Przewagę, której nie wykorzystali. Smuci mnie fakt, że niektórzy debiutanci prezentują wyższą świadomość muzyczną niż Scott i Mitch. Nie chcę dzielić skóry na niedźwiedziu, ale spodziewam się, że druga część będzie utrzymana w podobnych, słabych brzmieniach. Choć głęboko w sercu trzymam kciuki, że Hoying i Grassi nawrócą się i zaprezentują coś, co zaprze mi dech w piersiach.

Ocena końcowa: 2.5/5

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s