Kirstin – L•O•V•E (2017)

Jeżeli napiszę Kirstin Maldonado, to zapewne wiele z Was uzna ją jako zupełną nowość na rynku muzycznym. Ale kiedy napiszę, że to jedyna kobieta w składzie Pentatonix, to skojarzy ją już o wiele więcej osób. Kirstin, chce pokazać swoją niezależność i nie chce być dłużej rozpoznawana jako ta “jedyna dziewczyna w Pentatonix”, dlatego zdecydowała się na wydanie solowego materiału pod skrzydłami RCA Records, które zostało zatytułowane L•O•V•E .

Materiał zebrany na L•O•V•E na pewno Was nie znudzi, ale może zmęczyć. W większości piosenek głos Kirstin, pomimo, że piękny i mocny sam w sobie, został ulepszony w procesie produkcji i momentami gryzie się z warstwą muzyczną, co finalnie nie wypada dobrze. Taki zabieg możemy spotkać w All Night, gdzie w momencie przejścia ze stonowanych zwrotek w elektropopowy refren ze zniekształconym głosem, słychać mocny zgrzyt. Refren pięknie wybija się na tle całej kompozycji, ale jakim kosztem? Taki efekt można było osiągnąć innymi muzycznymi zabiegami.

Znacznie lepiej prezentuje się See It, gdzie muzyka jedynie wybija rytm i tempo, przez co Kirstin nie musi jej przekrzykiwać i spokojnie może pochwalić się nietuzinkowym wokalem, który często może przyprawić o gęsią skórkę. Jednak SI nie jest najmocniejszą propozycja na mini-albumie. Prawdziwym majstersztykiem jest, zamykające L•O•V•EBad Weather, które utrzymane jest w brzmieniach lekko dynamicznej ballady. Nie znajdziecie tutaj niczego eksperymentalnego i odkrywczego, ale za to usłyszmy ogrom emocji i szczerości. Kirstin jest niezwykle pewną siebie osobą, co w połączeniu ze świadomością wokalnych możliwości, przynosi niesamowite efekty.

You’re another disaster
Just another one spinnin’ out
Isn’t that some shit
And isn’t it convenient

Niesamowite efekty, które zostały zatuszowane przez produkcję. To jedyny, ale jakże ważny, element, który sprawił, że EPka nie brzmi tak dobrze, jak powinna. Na L•O•V•E składa się niesamowity, kobiecy głos, szczere i emocjonalne teksty oraz typowa warstwa muzyczna. Wszystkie wymienione składowe zostały niewyobrażalnie źle połączone przez producentów i mikserów.

L•O•V•E, jak i jego autorka, Grammy nie dostanie – to pewne, ale płyta po kilku przesłuchaniach zyskuje. Ciężko przymknąć oko na wszystkie mankamenty i potknięcia, ale w Kirstin słuchać ogromny potencjał. To taki nieoszlifowany diament, który trafił w ręce złych producentów. Mam nadzieję, że EPka jest przedsmakiem możliwości Maldonado i niedługo usłyszymy znacznie lepszy debiutancki longplay.

Ocena końcowa: 3.5/5

Advertisements

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out / Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out / Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out / Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out / Change )

Connecting to %s